book
archiwum
blog
ke?
gg jwn pzt spn .. crn euro ill  kmp rbk
2006-01-10 01:53:59
zmiana adresu
jestem teraz tu
skomentuj (0)
2005-12-17 22:28:53
miss crocodile-dile-dile
był bal u szatana w piątek. a było tam wszystko: lekarka, pedagog, kamieniarz, feministka, dwa podstarzałe ptaszydła: erotoman i patriota, były socjolożki i inne takie studenty, koleś którego kojarzyłam dotychczas tylko z manifestacji anarchistycznych albo picia wina/palenia trawy, a tu sie okazuje ze ma siostre, a ona ma dziecko, a dziecko ma szczepan! było grająco-deklamujące duo (krotkie, wycedzone: ściszto! na początku wyraźnie wskazało, kto tu rządzi i kropka), był pan, który sie prawie rozebrał, a byłam pewna, że zrobi to na serio. były polonistki i ich wykładowcy, bo oni są wszędzie. był s. pierwszy raz od grubo ponad roku i w sumie miło.
oczywiście byłam ja. oczywiscie był tez szatan. (dobra, nie uzywam polskich liter, to sie mija z celem:) )
ktoś grał na pianinie nagle i potem nagle zaczął śpiewać, ptaszydło w malignie alkoholowej mówiło do drugiego: nie zatruwaj ludziom życia!!! aktorka w barze rechotała się ze śmiechu na całe gardło. ja sobie podnosiłam przewrotnie karteczki. zielona - za, czerwona - przeciw. i dobrze wiedzialam, ze jestem obserwowana z dwoch stron, co jeszcze bardziej podnosilo "szatańsko-balowa" atmosfere.
teraz słucham tori i zabijcie mnie, ale lubie popijać piwo herbatą z mlekiem.i mam takie fajne spodnie, sa wygodne i ciepluchne, ale czuje sie w nich jakbym szla na rozmowe o prace. bu.
skomentuj (0)
2005-12-11 17:09:30
hejm sluchaj wiec :)
udalo mi sie dzisiaj obejrzec kawaleczek kochanych klopotow, cud. no w koncu ida swieta.. wlasnie swieta. tak patrze na ten obrazeczek ponizej, ktory przedstawia moj stan ducha w wigilie 2004. bedzie tak samo. kurka no nie chce tych swiat. bleh.
w koncu czytam ksiazke, ktora mi sie podoba. ale nie powiem jaka, bo to siara:)
[khmm.. o słowackim znaczy sie.. wiem.--__--]
hmm.. to tak na poczatek moze wystarczy.
a teraz ciekawostka. historyjka. trzeba uszeregowac postacie od najgorszej do neutralnej.
tom i abi sie kochaja, ale mieszkaja po dwoch stronach rzeki.
przychodzi zla powodz i niszczy wszystkie mosty w okolicy. zostaje tylko jedna lodeczka, ktora nalezy do sindbada. abi chce dostac sie do toma, sindbad mowi: "ok, ale musisz sie ze mna przespac.." abi wpada w rozpacz i nie wie co poczac. idzie do mamy, ktora mowi jej, ze nie moze podjac za nia tej decyzji.
abi idzie do lozka z sindbadem i ten przewozi ja na druga strone. dziewczyna opowiada wszystko tomowi, ktory po tym, co zaszlo nie chce juz z nia byc.
smutna abi spotyka johna, przyjaciela toma, i opowiada mu co sie stalo. john idzie pobic toma i odchodzi z abi w strone zachodzacego slonca.
jak dla mnie:
sindbad
abi
john
tom
matka
a dla was misie??
skomentuj (3)
2005-08-11 03:13:29
always take a long way home
podobno każdy bardzo się zmienił. nie widzę tego.
kompletnie tego nie dostrzegam. ok, masz inną fryzurę, inne ciuchy, ale twoja gadka tak samo drażni mnie po 10 minutach jak drażniła mnie rok temu, tak samo skacze z radości na twój widok jak skakałam w każdy poniedziałek o 7.50 rano rok temu.
poniekąd jestem zdania, że przyjaciół się nie wybiera więc uśmiecham się i ciągle cieszę czyimś szczęściem, smuce nieszczęściem, ale nie przyznam racji, że ktokolwiek tu radykalnie się zmienił.
wcale nagle wszyscy nie staliśmy się fajni, dlatego, że dawno się nie widzieliśmy.
i ciągle za mało ciebie, żebym mogła przestać bez przerwy o tym myśleć i mówić, i porównywać.
skomentuj (7)
2005-04-24 13:48:22
kwiecień plecień jess okej.
I tak jest co dnia: sytość walczy z głodem,
A nadmiar z pustką biegną korowodem.
trochę się ostatnio pogubiwszy.
zaległości w szkole mam takie, że wole o nich nawet nie myśleć. wiec nie mysle, przecież i tak sobie poradzę.
wymyślam dziwaczności i stresuje takiego jednego, co za tym idzie - siebie. ale wydaje mi się, że wiem już dlaczego tak jest. i na pewno nie jest źle :)
gram w Settlersów II :>
ostatnio pojawiło się w naszym słowniczku hasło:
australia - daleko, neutralnie, nie-polska, "wyjedźmy!!". nom.
benedykt XVI. khe :D
+ nieustające poczucie nieuchronnie nadciągającej apokalipsy :] potęgowane przez takie programy jak: "zatańcz z gwiazdą" i takie filmy o dupie jak: "tłumaczka".
Jeśli to błąd jest lub jeśli skłamałem,
Nikt nie miłował, nigdy nie pisałem.
(a! i dr. gonzo! pozdrawiam pana i bardzo dziekuje za uznanie :] )
skomentuj (5)
2005-04-06 01:34:40
paint it black
w sumie to co za różnica, czy mnie to obchodzi, czy nie, bo i tak niczego to nie zmieni.
co za różnica kto, co mówi i co z tego jest prawdą, bo wiekszość i tak mówi to samo.
co za różnica jak ja się czuję, a jak chciałabym się czuć.
co za różnica kto jest święty, a kto nie, bo to już postanowione.
co za różnica, czy jestem dobra, czy zła, bo widzę, że nie ja o tym decyduję.
co za różnica ?
bo i tak w moim domu, naszym, przenigdy nie będzie się obchodziło katolickich świąt.
a ja zapamiętam sobie ten tydzień jako tydzień cichego wykluczenia poza nawias.
w poniedziałek o ósmej rano dowiedziałam się, że moje zdanie to nawet nie jest zdanie, że mój świat to nawet nie jest świat, że być ok i żyć tak jak ja żyję - nie można... więc co za różnica?
ciężki, ciemny, czarny tydzień.
teraz przynajmniej mam pewność, że na kogo jak na kogo, ale na Ciebię mogę liczyć zawsze, a co z resztą.. nie wiem, ale co za różnica?
nie ma we mnie ksztyny tolerancji, ani zrozumienia - jest pogodna, jasna, stabilna już i silna obojętność.
skomentuj (1)
2005-01-25 11:11:14
a szto dziełajet twoja babuszka?
[pisane wczoraj, czy jeszcze dawniej, jakąś ciemną porą]
M. w krytycznych sytuacjach pyta się mnie: "Powiedz mi, powiedz mi, proszę: skąd się biorą ludzie??" i ja nie wiem, nigdy nie wiem.
w życiu zajmuję się zaliczaniem. pyk i zaliczone.
a jutro idę powiedzieć mojemu nastoletniemu kuzynowi, że ma tylko jeden bilet w jedną stronę i że św. mikołaj nie istnieje. chyba, że mi przedstawi jakiś dobry plan pięcioletni, wtedy kwestię św. Mikołaja pozostawię jego spostrzegawczości.
UCIEKAJ!!
czekamy sobie na konsultacje. 6 panien przyznaje sobie nawzajem rację, że jedna z nich jest podobna do takiej aktorki. ona mówi, że już dawno o tym wie, ale nikt jej nigdy nie był w stanie powiedzieć do jakiej. i one też nie wiedzą do jakiej.
była podobna do renaty dancewicz, a mnie tam nie było, bo patrzyłam przez okno.
a koleżanka się pyta gdzie dostać można różowe balony. żadna z nas nie wie.
bo ona potrzebuje do pracy. aha.
UŚMIECHY :))) - pisze mi M. w smsie.
a z "leżanki" wstaję i wychodzę. wspaniałą karierę porzucam. uśmiechy.
piećsetdziewięćsetstotysięcy kilometrów kwadratowych leci strzałka ziemia-ziemia-tuli-tuli. paf.laf.
obejrzałam przedwczoraj końcówkę amores perros. cholera.
- jak ma na imię twój pies?
-.. burek.
cholera. przecież to w żaden sposób nie jest o mnie.
TAK, TAK -> rozmyślania dlaczego w tej a nie innej sytuacji historycznoliterackiej mam ciężką ochotę oglądać film o tym, że ludzie nie potrafią być szczęśliwi, są właśnie tym czego potrzebuję o zapięćdruga w nocy. jo. aa gdzie jest natalia kululska, żeby ratować moje myśli!?
[nutki] natalka k. - decymy.
skomentuj (7)
wstrząsajacy
dizajn by szejk before opening
|